Sens zycia

Patrzysz na wersję archiwalną tematu "Sens zycia" z forum pl.sci.filozofia

SourcuS - 9 Lut 2004, 15:06

Witam!
Chcialem zapytac Was grupowicze, co sadzicie na temat sensu zycia. WYdaje mi
sie,ze jest to dosc filozoficzny temat, gdyz nie ma na nie jednoznacznej
odpowiedzi. Jest nia milosc, przyjemosci, pokorne przyjmowanie cierpienia?
Jesli to ostatnie to w zasadzie dlaczego nie wieszac sie od razu?

Buzz astrall - 9 Lut 2004, 15:16

Witam!
Chcialem zapytac Was grupowicze, co sadzicie na temat sensu zycia. WYdaje
mi
sie,ze jest to dosc filozoficzny temat, gdyz nie ma na nie jednoznacznej
odpowiedzi. Jest nia milosc, przyjemosci, pokorne przyjmowanie cierpienia?
Jesli to ostatnie to w zasadzie dlaczego nie wieszac sie od razu?


Wiec ja osobiscie, po dosc glebokich przemysleniach dochodze do wniosku, ze
zycie jest rzezca nadnaturalnie piekna i ochydna zarazem. Po co zyjemy?
Chyba dla egoistycznych, personalnych doznan, takich jak milosc, smak,
sluch, czesto placac za nie cierpieniami, lecz to akceptujemy bo czujemy, ze
chcemy zyc. Oczywiscie, sa tacy ktorym zyc sie nie chce, ale (o ile nie jest
to choroba psychiczna) w ciagu kilku dni spojrza na Swiat inaczej. Bo jesli
ma sie takie mysli to sklania do jeszcze glebszego myslenia, co jeszcze
bardziej wpedza w depresja. Ale nagle dojrza cos czego wczesniej nie
dostrzegali i zmienia sie, poczuja, ze chca zyc. Krotko - zycie jest po to
zeby sie nim cieczyc.

Punxnotdead - 9 Lut 2004, 15:22

Witam!
Chcialem zapytac Was grupowicze, co sadzicie na temat sensu zycia. WYdaje
mi
sie,ze jest to dosc filozoficzny temat, gdyz nie ma na nie jednoznacznej
odpowiedzi. Jest nia milosc, przyjemosci, pokorne przyjmowanie cierpienia?
Jesli to ostatnie to w zasadzie dlaczego nie wieszac sie od razu?


Ja na zycie patrze prez pryzmat wlasnych doswiadczen i przmyslen. Ilez ludzi
zyje w biedzie, zyja z tego co znajda na smietniku. A ile ludz jest
obrzydliwie bogatych wydajac majatek na ciuchy, jubilera. Niestety zycie
jest przykre. Zdawaloby sie, ze nie ma ono jakiegokolwiek sensu. Wiec
dlaczego zyjemy? Na to pytanie kazdy moze sobie odpowiedziec sam. Ja
chcialbym wysnuc tu moj wlasny wniosek. Moze i po trochu uniwersalny.
czlowiek zyje sam dla siebie. Inni moga mu to zycie umilic lub pogorszyc.

poorguy - 9 Lut 2004, 15:27

Ja cchialbym zapytac Punxnotdead, czy jesli on dysponowal wielka iloscia
pieniedzy to czy on osobiscie wydalby je na biednych. Juz nie raz wielcy
ludzie wypowiadali sie na temat tego, ze jesli rozdalibysmy pieniadze
ludziom tak po prostu, co tu duzo mowic, ludzie Ci po prostu osiedliby na
laurach. A to chyba nie byloby wskazane, bo kiedy pomocy zabrakloby to oni
by poumierali. A nikt przeciez nie bedzie robil na innego przez cale zycie.
Lepiej te kase oddac po prostu fundacjom, ktore wiedza jak rozdysponowac
srodki.

Punxnotdead - 9 Lut 2004, 15:31

Ja cchialbym zapytac Punxnotdead, czy jesli on dysponowal wielka iloscia
pieniedzy to czy on osobiscie wydalby je na biednych. Juz nie raz wielcy
ludzie wypowiadali sie na temat tego, ze jesli rozdalibysmy pieniadze
ludziom tak po prostu, co tu duzo mowic, ludzie Ci po prostu osiedliby na
laurach. A to chyba nie byloby wskazane, bo kiedy pomocy zabrakloby to oni
by poumierali. A nikt przeciez nie bedzie robil na innego przez cale
zycie.
Lepiej te kase oddac po prostu fundacjom, ktore wiedza jak rozdysponowac
srodki.


Widze drogi kolego, ze masz racje. Lecz nie zgodze sie z ostatnim zdaniem.
Widze, ze jestes moze troszke niedoinformowany. Przynajmniej w Polsce
istnieje wiele "fundacji charytatywnych" jak np. ta, stawiajaca kontenery na
rzeczy. Rzeczy te sprzedaja pozniej na opal, z czego firma ktora postawila
pojemniki kasuje 50%, za transport schodzi nastepnie 15%, na podatek kolejne
ok 15% i tak dla biednych zostaje 20% watrosci rzeczy liczonych na wage. A
ile biednych ludzi zadowoliloby sie po prostu jakas stara szmata, ktora
mogliby przyodziac? WIELU

Man in love - 9 Lut 2004, 15:39

Ja postaram sie streszczac. Ja przez pryzmat ostatnich wydarzen (dokladniej
mowiac od soboty 31 stycznia) wiele, naprawde wiele, zmienilo sie w moim
zyciu. Jestesm uczniem LO i zastanawialem sie nad sensem nauki, zycia, bytu
ludzkiego. I zgadzam sie z przedmowca, naprawde jest taka osoba, ktora
pomaga w zrozumieniu samych pytan, co skutkuje odpowiedzia. Przez caly
zeszly tydzien bylem wniebowziety, leczt niestety sobota i niedziela
przebiegly w straszliwie depresyjnym tonie. Tyl;e pytan klebilo sie w mej
glowie ktore naprawde nie dawaly mi spokoju, az wrescie kiedy dalem spokoj
odpowiedzi nadeszly. I z desperacji przeszedlem w stan uniesienia (nawet
postanowilem, ze bede sie uczyl - nie zaszkodz a przynajmniej zrobie cos z
moim wolnym czasem - ktorego btw. mam naprawde pod dostatkiem - jak kazdy -
tylko nie moge tego dostrzec). A dzisiejszy dzien byl NAJWSPANIALSZYM dniem
mojego zycia. Zrozumialem, ze czlowiek uczy sie dla siebie, tzn. nie dla
tego, zeby ptrzymac prace tylko dla wlasnej satysfakcji, jesli nie chce sie
uczyc to nikt go nie zmusi, nawet sam siebie nie zmusi. Teraz zroszumialem,
ze ucze sie dla uznania wlasnego ja, zakochuje sie dla siebie, dla tego
nieopisanego uczucia wiezi z druga osoba. Zyje dla siebie i jesli chce zeby
inni tez mieli lepiej - wplynie to na to , ze ja bede zyl lepiej - pomagam
im. I tak kolo sie toczy. Jesli kazdy pomagalby naprawde kaedu, bylby to
swiat naprawde utopijny

terminator2 - 9 Lut 2004, 15:42



(dokladniej
mowiac od soboty 31 stycznia) wiele, naprawde wiele, zmienilo sie w moim
zyciu. Jestesm uczniem LO i zastanawialem sie nad sensem nauki, zycia,
bytu
ludzkiego. I zgadzam sie z przedmowca, naprawde jest taka osoba, ktora
pomaga w zrozumieniu samych pytan, co skutkuje odpowiedzia. Przez caly
zeszly tydzien bylem wniebowziety, leczt niestety sobota i niedziela
przebiegly w straszliwie depresyjnym tonie. Tyl;e pytan klebilo sie w mej
glowie ktore naprawde nie dawaly mi spokoju, az wrescie kiedy dalem spokoj
odpowiedzi nadeszly. I z desperacji przeszedlem w stan uniesienia (nawet
postanowilem, ze bede sie uczyl - nie zaszkodz a przynajmniej zrobie cos z
moim wolnym czasem - ktorego btw. mam naprawde pod dostatkiem - jak
kazdy -
tylko nie moge tego dostrzec). A dzisiejszy dzien byl NAJWSPANIALSZYM
dniem
mojego zycia. Zrozumialem, ze czlowiek uczy sie dla siebie, tzn. nie dla
tego, zeby ptrzymac prace tylko dla wlasnej satysfakcji, jesli nie chce
sie
uczyc to nikt go nie zmusi, nawet sam siebie nie zmusi. Teraz
zroszumialem,
ze ucze sie dla uznania wlasnego ja, zakochuje sie dla siebie, dla tego
nieopisanego uczucia wiezi z druga osoba. Zyje dla siebie i jesli chce
zeby
inni tez mieli lepiej - wplynie to na to , ze ja bede zyl lepiej - pomagam
im. I tak kolo sie toczy. Jesli kazdy pomagalby naprawde kaedu, bylby to
swiat naprawde utopijny


Drogi kolego grupowiczu!! Czy naprawde przemyslenie Twoje sa przemysleniami
czlowieka ludzkiego? Czy nie piszesz tego podczas gry hormonow? Czy myslisz
calkowicie trzezwo?

Man in love - 9 Lut 2004, 15:44




(dokladniej
| mowiac od soboty 31 stycznia) wiele, naprawde wiele, zmienilo sie w moim
| zyciu. Jestesm uczniem LO i zastanawialem sie nad sensem nauki, zycia,
bytu
| ludzkiego. I zgadzam sie z przedmowca, naprawde jest taka osoba, ktora
| pomaga w zrozumieniu samych pytan, co skutkuje odpowiedzia. Przez caly
| zeszly tydzien bylem wniebowziety, leczt niestety sobota i niedziela
| przebiegly w straszliwie depresyjnym tonie. Tyl;e pytan klebilo sie w
mej
| glowie ktore naprawde nie dawaly mi spokoju, az wrescie kiedy dalem
spokoj
| odpowiedzi nadeszly. I z desperacji przeszedlem w stan uniesienia (nawet
| postanowilem, ze bede sie uczyl - nie zaszkodz a przynajmniej zrobie cos
z
| moim wolnym czasem - ktorego btw. mam naprawde pod dostatkiem - jak
kazdy -
| tylko nie moge tego dostrzec). A dzisiejszy dzien byl NAJWSPANIALSZYM
dniem
| mojego zycia. Zrozumialem, ze czlowiek uczy sie dla siebie, tzn. nie dla
| tego, zeby ptrzymac prace tylko dla wlasnej satysfakcji, jesli nie chce
sie
| uczyc to nikt go nie zmusi, nawet sam siebie nie zmusi. Teraz
zroszumialem,
| ze ucze sie dla uznania wlasnego ja, zakochuje sie dla siebie, dla tego
| nieopisanego uczucia wiezi z druga osoba. Zyje dla siebie i jesli chce
zeby
| inni tez mieli lepiej - wplynie to na to , ze ja bede zyl lepiej -
pomagam
| im. I tak kolo sie toczy. Jesli kazdy pomagalby naprawde kaedu, bylby to
| swiat naprawde utopijny

Drogi kolego grupowiczu!! Czy naprawde przemyslenie Twoje sa
przemysleniami
czlowieka ludzkiego? Czy nie piszesz tego podczas gry hormonow? Czy
myslisz
calkowicie trzezwo?


Jestem tego absolutnie pewien (choc pewnie dlatego, ze jestem absolutnie
pewien, nie mozna byc pewnym). Wiele razy doswiadczylem gry hormonow jak to
ladnie ujales, tym razem jest zupelnie inaczej. Wierz mi, ta wiez jest
glebsza, i wplywa na me oceny tylko i wylacznie trzezwiaco

Marianetka - 9 Lut 2004, 15:47

Zycie ma absolutnie sens. Gdyby nie mialo po co ktos mialby tworzyc takie
glupie stworzenie jak czlowiek ( i kto mialby tworzyc tego co nas stworzyl)
A do ludzkiego czlowieka - to najgorsza obraza powiedziec komus, ze jest
ludzki. Pomyslcie o tym

sceptique - 9 Lut 2004, 15:49

A nie powinienes patrzec przez pryzmat wlasnych doswiadczen. Przeciez
prawdziwy filozof powinien mylsec absoulnie objektywnie

stwoorca - 9 Lut 2004, 15:54

Nie radzilbym zaglebiac sie w tworzenie stwory - od tego moze Ci peknac
glowa...
Do sensu zycia zgodze sie. jest. Ale czym to jest? Aby byc szczerym powiem
ze od dluzszego czasu nie myslalem w ogole na powaznie. Chyba skumulowalo
sie tyle pytan, ze glowe chce rozerwac...

Gu - 9 Lut 2004, 18:17

Witam!
Chcialem zapytac Was grupowicze, co sadzicie na temat sensu zycia. WYdaje
mi
sie,ze jest to dosc filozoficzny temat, gdyz nie ma na nie jednoznacznej
odpowiedzi. Jest nia milosc, przyjemosci, pokorne przyjmowanie cierpienia?
Jesli to ostatnie to w zasadzie dlaczego nie wieszac sie od razu?


Jednoznaczna= każdy człowiek pojmuje sens życia na swój własny sposób, czyli
że dla kązdego co innego:)
Czy nie bedzie sensem życia dla jednych upragnione dziecko, dla innych samo
istnienie (pociąg milość do żcyia), poznawanie, podróżowanie, nawet myslenie
etc......
sens czyli cel nadrzedny?
czyli spelnienie(nianie) sie jako człowiek, skorośmy już sie pojawili, to
wartoby przeżyc ten czas nam dany godnie, a do tego nie tylko czerpiąc  z
otoczenia, ale też cos od siebie wydatkujac, co moze przybrac rozne wymiary,
chociazby na przykładzie milosci....kochac i byc kochanym....
cierpienie..coz...jesli dana jednostka czuje, że to jest jej powołanie
to...ma przeciez wybór
moznaby jeszcze o tym pisac..w koncu to piekny temat
ale jeszcze tyle osob do wypowiedzenia sie:)

będzie dobrze, będzie lepiej
Gu

Ajgor - 10 Lut 2004, 08:10


Chcialem zapytac Was grupowicze, co sadzicie na temat sensu zycia. WYdaje
mi
sie,ze jest to dosc filozoficzny temat, gdyz nie ma na nie jednoznacznej
odpowiedzi. Jest nia milosc, przyjemosci, pokorne przyjmowanie cierpienia?
Jesli to ostatnie to w zasadzie dlaczego nie wieszac sie od razu?


Moim zdaniem zycie po prostu nie ma zadnego sensu. Nie rodzimy sie po to,
zeby dokonywac wielkich rzeczy, ani nie dazymy do zadnego nadrzednego celu.
Jedynie do tych celow, ktore sami sobie wymyslimy, zeby sie nie zanudzic na
smierc. A dlaczego wobec tego sie rodzimy? A dlatego, ze nasi rodzice krotko
po slubie mysleli, ze dziecko to taka zabawka do dostarczania rozrywki im
wlasnie. Wiec sobie nas zmajstrowali, a dopiero pozniej sie zorientowali, ze
to tez sa obowiazki. Gdy osiagnelismy odpowiedni wiek, poslali nas w niewole
szkolna, w ktorej tracilismy wiekszosc swojej energii na nauczenie sie
rzeczy, z ktorych 90% i tak pozniej zapominamy, a z tego, co zapamietamy, i
tak jakies 5% tylko nam sie do czegos w zyciu przydaje. Po szkole niestety
sami musimy sie oddac w niewole pracy, zeby w ogole moc zyc. I gdzie tu cel?
Cale zycie czlowiek do czegos dochodzi, a jak juz dojdzie, to nagle sie
okazuje, ze jest za stary, zeby z tego korzystac. Cala natura jest jakas
wielka pomylka pijanego boga.
Rodzimy sie bez sensu, cale zycie tyramy, a na koniec umieramy. Gdzie tu
sens gdzie logika?

Gu - 11 Lut 2004, 19:14


| Chcialem zapytac Was grupowicze, co sadzicie na temat sensu zycia.
WYdaje
mi
| sie,ze jest to dosc filozoficzny temat, gdyz nie ma na nie jednoznacznej
| odpowiedzi. Jest nia milosc, przyjemosci, pokorne przyjmowanie
cierpienia?
| Jesli to ostatnie to w zasadzie dlaczego nie wieszac sie od razu?

Moim zdaniem zycie po prostu nie ma zadnego sensu. Nie rodzimy sie po to,
zeby dokonywac wielkich rzeczy, ani nie dazymy do zadnego nadrzednego
celu.
Jedynie do tych celow, ktore sami sobie wymyslimy, zeby sie nie zanudzic
na
smierc. A dlaczego wobec tego sie rodzimy? A dlatego, ze nasi rodzice
krotko
po slubie mysleli, ze dziecko to taka zabawka do dostarczania rozrywki im
wlasnie. Wiec sobie nas zmajstrowali, a dopiero pozniej sie zorientowali,
ze
to tez sa obowiazki.


Nie zgadzam sie, zabawka nigdy sie nie czulam. Ani tez zmajstrowana. Moze
niektorzy nie szukaja rozrywki w rodzicielstwie ale spelnienia sie, nawet
swoich biologicznych potrzeb przedluzenia gatunku jesliby juz tak patrzec
...

Gdy osiagnelismy odpowiedni wiek, poslali nas w
niewole
szkolna, w ktorej tracilismy wiekszosc swojej energii na nauczenie sie
rzeczy, z ktorych 90% i tak pozniej zapominamy, a z tego, co zapamietamy,
i
tak jakies 5% tylko nam sie do czegos w zyciu przydaje.


A tylko ma sie przydac? A co z wiedzy zdobywaneim, dla samej istoty
wiedzy?????? Dla poszerzenia horyzontów, dla rozumienia rzeczywistosci, a
nie tylko tego, jak dziala komputer....

Po szkole niestety

sami musimy sie oddac w niewole pracy, zeby w ogole moc zyc. I gdzie tu


cel?

na dobra sprawe mozna przytoczyc przyklady ludzi ktorzy nie pracuja i zyja,
jakos..
A dalczego nietraktowac pracy jako narzedzia ulatwiajacego znalezienia
wolnosci?

Cale zycie czlowiek do czegos dochodzi, a jak juz dojdzie, to nagle sie
okazuje, ze jest za stary, zeby z tego korzystac. Cala natura jest jakas
wielka pomylka pijanego boga.


Mozna czuc zniechecenie, bo danej jednostce uklada sie tak a nie ianczej,
ale to nie Bog sie pomylil, a ludzie sami zgotowali sobie taki los...

Rodzimy sie bez sensu, cale zycie tyramy, a na koniec umieramy. Gdzie tu
sens gdzie logika?


 Całe? a nie zapomniales, ze procz pracy w zyciu sa tez wartosci?i inni
ludzie, dla ktorych i z ktorymi zyjemy?

Gu z nocną herbatką

LC - 13 Lut 2004, 12:11




Ja cchialbym zapytac Punxnotdead, czy jesli on dysponowal wielka iloscia
pieniedzy to czy on osobiscie wydalby je na biednych. Juz nie raz wielcy
ludzie wypowiadali sie na temat tego, ze jesli rozdalibysmy pieniadze
ludziom tak po prostu, co tu duzo mowic, ludzie Ci po prostu osiedliby na
laurach. A to chyba nie byloby wskazane, bo kiedy pomocy zabrakloby to oni
by poumierali. A nikt przeciez nie bedzie robil na innego przez cale
zycie.
Lepiej te kase oddac po prostu fundacjom, ktore wiedza jak rozdysponowac
srodki.


Masz duzo pieniedzy? Jesli tak, to czy osiadles na laurach? Jesli nie, lecz
pracujesz dalej, to oddaj je temu kto na tych laurach osiadzie. On wie co
robic z pieniedzmi, ty nie. On wydajac bedzie napedzal koniunkture, ty
bedziesz zarabial coraz wiecej, a o to chyba chodzi. Twoje zarabianie znow
nabierze sensu, a przy okazji nadasz sens jego zyciu.
Moze sens zycia lezy w takim wewnetrznym rozwoju, zeby sie w raju nie
zachowac jak cham, z powiedzenia, co w biurze wypija atrament. Jakby
poumierali no to co? bez biednych nie byloby bogatych? Nikt przeciez nie
kaze ci nic dawac, wiec po co te glodne kawalki? Zajmij sie soba i poszukaj
tych na ktorych robiles, robisz i bedziesz robil, tam gdzie sa naprawde, a
nie tam, gdzie na pewno ich nie ma. Zacznij od fundacji, choc i na to pewnie
nie dajesz. Ale jak bedziesz zdychal z glodu, bo ci sie noga powinie i nikt
nie pomoze, to nie narzekaj na ludzi i swiat, bo taki zwyczaj utrwaliles,
taki swiat sam sobie zbudowales, bez wyjscia bezpieczenstwa i z szacunkiem
za pieniadze, rozumiesz? Jak ktos wczesniej powiedzial, łaski nikomu nie
robisz, to jak tanie ubezp. od biedy + wizerunek w promocji, pany tak robily
w wiekach ciemnoty i wyzysku, gdy o zgrozo, na panszczyznie sie jeden
dzien robilo
Pozdrawiam

klus144 - 14 Lut 2004, 05:13

Witam!
Chcialem zapytac Was grupowicze, co sadzicie na temat sensu zycia. WYdaje
mi
sie,ze jest to dosc filozoficzny temat, gdyz nie ma na nie jednoznacznej
odpowiedzi. Jest nia milosc, przyjemosci, pokorne przyjmowanie cierpienia?
Jesli to ostatnie to w zasadzie dlaczego nie wieszac sie od razu?


Sensem zycia ludzi jest przedluzenie istnienia inteligencji.

Klus

klus144 - 14 Lut 2004, 05:17

| Witam!
| Chcialem zapytac Was grupowicze, co sadzicie na temat sensu zycia.
WYdaje
mi
| sie,ze jest to dosc filozoficzny temat, gdyz nie ma na nie jednoznacznej
| odpowiedzi. Jest nia milosc, przyjemosci, pokorne przyjmowanie
cierpienia?
| Jesli to ostatnie to w zasadzie dlaczego nie wieszac sie od razu?
Ja na zycie patrze prez pryzmat wlasnych doswiadczen i przmyslen. Ilez
ludzi
zyje w biedzie, zyja z tego co znajda na smietniku. A ile ludz jest
obrzydliwie bogatych wydajac majatek na ciuchy, jubilera. Niestety zycie
jest przykre. Zdawaloby sie, ze nie ma ono jakiegokolwiek sensu. Wiec
dlaczego zyjemy? Na to pytanie kazdy moze sobie odpowiedziec sam. Ja
chcialbym wysnuc tu moj wlasny wniosek. Moze i po trochu uniwersalny.
czlowiek zyje sam dla siebie. Inni moga mu to zycie umilic lub pogorszyc.


Te roznice w dochodach mozna zmienic.
Trzeba zmeinic system gospodarczy.
A to sie dokona, gdy obecny bedzie bankrutowal.

Tym wlasciwym jest Wysoce zorganizowana barterowa gospodarka WZBG

------
Krotka charakterystyka systemu WZBG:
(WZBG wysoce zorganizowana barterowa gospodarka) o cechach:
- pieniadzem sa bony towarowe,
- srodki produkcji naleza do spoleczenstwa,
- produkcja na zamowienie ( wszyscy skladaja poczatkowo preliminarze
hierarchii zapotrzebowania, a przy ubieganiu sie o prace podania o prace z
wyszczegolnieniem zapotrzebowania na konkretne towary),
- obowiazek zapewnienia kazdemu chcacemu pracy,
- prawo do odmowienia pracy, ale bez otrzymywania jakiejkolwiek pomocy od
strony publicznej, wowczas osoba jest skazana na utrzymywanie przez
najblizszych (acz obowiazku najblizsi nie maja np po 25 roku)
- pensje w przedziale minimum-maksimum np 3-ktotna roznica.
- prace na danym stanowisku, dostaje ten co bedzie chcial otrzymac najmniej
towarow, pozostaje podobny system popyt-podaz.
- porownanie podan o prace dokonujemy przez wazonosc czasu pracy ludzi (50%
wagi), niezbednego do wytworzenia tych towarow, ilosc surowcow
zywnosciowych (25% wagi) i niezywnosciowych (25 % wagi).
- surowce maja swoje wagi obliczane w stosunku do najrzadszego dostepnego
surowca, zarowno wsrod niezywnosciowych jak i zywnosciowych,
jesli chcemy 2 kg surowca 2 razy czesciej wystepujacego, to jest to
rownowazne 1 kg surowca wystepujacemu 2 razy rzadziej od poprzedniego,
- dobra, ktorych nie da sie wyprodukowac, aby zaopatrzyc wszystkich
zainteresowanych, sa wypozyczane,
- produkcja opiera sie na mozliwych zdolnosciach produkcyjnych gospodarki,
- decyzje o wyborze sposobu produkcji (wysokonakladowych), wybieramy przez
referendum,
- propozycje do referendum przedstawiaja grupy eksperckie, ktore wybieramy w
wyborach, organizacje spoleczne, wolni strzelce
-----
Aby do niego dotrzec potrzeba okresu przejsciowego.

Powstaje bank, ktory udziela kredytow w celu
odbudowy firm z spolecznymi fizycznymi srodkami produkcji.
Bank nie przyjmuje lokat.
Bank ma 0% stope rezerw obowiazkowych.
Przetargi maja jasno sprecyzowane wynagrodzenia
pracownikow i wlascicieli firm przystepujacych do
przetargu.
Pieniadze sa przelewane wprost na rachunki pracownikow,
bez posrednictwa wlascicieli prywatnych firm.
Wlasciciele prywatnych firm otrzymuja wynagrodzenie,
zamiast dazenia do osiagania zysku.

Po odbudowaniu potencjalu firm z spolecznymi fuzycznymi
srodkami produkcji mozna przystapic do stopniowego wdrazania
WZBG.
-------

Klus

Arek - 14 Lut 2004, 15:24

- obowiazek zapewnienia kazdemu chcacemu pracy,


To jest niemożliwe przy racjonalenj gospodarce, bo zapotrzebowanie na
pracowników może być czasami mniejsze niż ilość chętnych do pracy.

- prace na danym stanowisku, dostaje ten co bedzie chcial otrzymac
najmniej
towarow,


Negatywne społecznie. Ponieważ w zdrowej gospodarce nie każdy zawsze ma
pracę (co wykazałem wyżej) dojdzie do niezdrowych walk o stanowiska.
Niektórzy mogą rezygnować z leków i żyć na pół w nędzy, aby dostać choć
trochę.

ALE WIESZ JAKIE SĄ GŁÓWNE WADY TEJ TWOJEJ ODMIANY KOMUNIZMU?
Po pierwsze ludzie dostają to, czego potrzebują i nie mają prawa bytu (nie
uwzględniłeś ich w swoim systemie) organizacje pozarządowe, bo skąd niby
mają brać fundusze? Przecież aby ludzie mogli dawać datki, muszą mieć dużo,
a jeżeli wymagają dużo, nie dostają miejsc pracy.

Po drugie sprawna gospodarka to za mało. Wykazujesz typowo komunistyczny
sposób myślenia. Dla ciebie gospodarka to alfa i omega. A są przecież rzeczy
ważniejsze, które powinny gospodarkę ograniczać - np. dbałość o środowisko
naturalne, dbałość o estetykę krajobrazów, dbałość o luksus życia (zauważ,
że jeśli w twoim systemie ktoś dba o poziom swojego życia, daleko nie
dojdzie, a przecież jako robotnik będzie się przepracowywał), dbałość o
moralność (swoją drogą, co ty robisz na grupie dla filozofów?, przecież
ludzie w twoim systemie żyją jak mrówki w mrowisku, mnie jak ludzie).

LC - 14 Lut 2004, 23:09




| | | Witam!
| Chcialem zapytac Was grupowicze, co sadzicie na temat sensu zycia.
WYdaje
| mi
| sie,ze jest to dosc filozoficzny temat, gdyz nie ma na nie
jednoznacznej
| odpowiedzi. Jest nia milosc, przyjemosci, pokorne przyjmowanie
cierpienia?
| Jesli to ostatnie to w zasadzie dlaczego nie wieszac sie od razu?
| Ja na zycie patrze prez pryzmat wlasnych doswiadczen i przmyslen. Ilez
ludzi
| zyje w biedzie, zyja z tego co znajda na smietniku. A ile ludz jest
| obrzydliwie bogatych wydajac majatek na ciuchy, jubilera. Niestety zycie
| jest przykre. Zdawaloby sie, ze nie ma ono jakiegokolwiek sensu. Wiec
| dlaczego zyjemy? Na to pytanie kazdy moze sobie odpowiedziec sam. Ja
| chcialbym wysnuc tu moj wlasny wniosek. Moze i po trochu uniwersalny.
| czlowiek zyje sam dla siebie. Inni moga mu to zycie umilic lub
pogorszyc.

Te roznice w dochodach mozna zmienic.
Trzeba zmeinic system gospodarczy.
A to sie dokona, gdy obecny bedzie bankrutowal.

Tym wlasciwym jest Wysoce zorganizowana barterowa gospodarka WZBG

------
Krotka charakterystyka systemu WZBG:
(WZBG wysoce zorganizowana barterowa gospodarka) o cechach:
- pieniadzem sa bony towarowe,
- srodki produkcji naleza do spoleczenstwa,
- produkcja na zamowienie ( wszyscy skladaja poczatkowo preliminarze
hierarchii zapotrzebowania, a przy ubieganiu sie o prace podania o prace z
wyszczegolnieniem zapotrzebowania na konkretne towary),
- obowiazek zapewnienia kazdemu chcacemu pracy,
- prawo do odmowienia pracy, ale bez otrzymywania jakiejkolwiek pomocy od
strony publicznej, wowczas osoba jest skazana na utrzymywanie przez
najblizszych (acz obowiazku najblizsi nie maja np po 25 roku)
- pensje w przedziale minimum-maksimum np 3-ktotna roznica.
- prace na danym stanowisku, dostaje ten co bedzie chcial otrzymac
najmniej
towarow, pozostaje podobny system popyt-podaz.
- porownanie podan o prace dokonujemy przez wazonosc czasu pracy ludzi
(50%
wagi), niezbednego do wytworzenia tych towarow, ilosc surowcow
zywnosciowych (25% wagi) i niezywnosciowych (25 % wagi).
- surowce maja swoje wagi obliczane w stosunku do najrzadszego dostepnego
surowca, zarowno wsrod niezywnosciowych jak i zywnosciowych,
jesli chcemy 2 kg surowca 2 razy czesciej wystepujacego, to jest to
rownowazne 1 kg surowca wystepujacemu 2 razy rzadziej od poprzedniego,
- dobra, ktorych nie da sie wyprodukowac, aby zaopatrzyc wszystkich
zainteresowanych, sa wypozyczane,
- produkcja opiera sie na mozliwych zdolnosciach produkcyjnych gospodarki,
- decyzje o wyborze sposobu produkcji (wysokonakladowych), wybieramy przez
referendum,
- propozycje do referendum przedstawiaja grupy eksperckie, ktore wybieramy
w
wyborach, organizacje spoleczne, wolni strzelce
-----
Aby do niego dotrzec potrzeba okresu przejsciowego.

Powstaje bank, ktory udziela kredytow w celu
odbudowy firm z spolecznymi fizycznymi srodkami produkcji.
Bank nie przyjmuje lokat.
Bank ma 0% stope rezerw obowiazkowych.
Przetargi maja jasno sprecyzowane wynagrodzenia
pracownikow i wlascicieli firm przystepujacych do
przetargu.
Pieniadze sa przelewane wprost na rachunki pracownikow,
bez posrednictwa wlascicieli prywatnych firm.
Wlasciciele prywatnych firm otrzymuja wynagrodzenie,
zamiast dazenia do osiagania zysku.

Po odbudowaniu potencjalu firm z spolecznymi fuzycznymi
srodkami produkcji mozna przystapic do stopniowego wdrazania
WZBG.
-------

Klus


To jakas odmiana komunizmu? Wystarczy przy kazdej pozycji zastanowic sie: co
tu da sie spieprzyc, a da to jakis obraz dzialania takiego systemu w
rzeczywistosci. Kto tym rzadzi, wybrany w demokratycznych wyborach sejm i
senat? Wiekszosc pracujacych w tym kraju ludzi, pracuje na panstwo, tzn, ze
po przeliczeniu wszystkich podatkow, wyjdzie ci, ze ponad 4 dni pracujesz na
podatki, a kilka godzin na siebie. To tez nie do konca prawda, bo wlasciwie
pracujesz na kwaterunek (marny, w cywilizowanym kraju bloki to slumsy) i
wyzywienie (tez najczesciej nie wyszukane). Za to masz edukacje na coraz
nizszym poziomie i wlasciwie bezplatna do etapu szkoly sredniej, bezplatna
sluzbe zdrowia, na ktora cie nie stac chociaz latami placisz i to jeszcze w
karetce lepiej dac w lape, bo zamiast do szpitala, dojedziesz do kostnicy,
ogolnie zero socjalki, a jak cie zwolnia, pare miesiecy zasilku, jest
jeszcze skorumpowana policja, bardzo sie przydaje, jesli ukradna ci samochod
wal do nich, oni dzwonie do kolegow i masz callbacka, ze owszem mozesz
odkupic za pol ceny, o metodach kamuflazu drogowki, zaczyna sie pisac
ksiazki dla oddzialow specjalnych, a jesli jakims cudem uda ci sie pare
groszy przemycic na konto, to opodatkuja. Przy tym ani drog, ani inwestycji
publicznycjh, co roku ogranicza sie wydatki, oczywiscie na nauke, kulture,
sluzbe zdrowia, ale system zje i to, a i tak chce wiecej. Jak to mozliwe,
zeby miliony ludzi swoja praca nie mogly zarobic na godne zycie? W
sredniowieczu przy takich podatkach i mozliwosciach produkcyjnych moznaby
podbic swiat samym wojskiem najemnym. Tylko, ze tak naprawde coraz mniejszy
procent pracujacych cos wytwarza dla kraju, a z roku na rok ten procent sie
zmniejsza, co wynika z dzialan majacych stworzenie tutaj rynku dla towarow
niemieckich i taniej sily roboczej. Do tego dochodzi miliony urzednikow,
ktorzy nie tylko, ze nic nie wytwarzaja, ale co gorsza wymyslaja ustawy,
projekty, a wszystko za nasze pieniadze. Ludzie na wysokich stanowiskach,
ktorzy z trudem sie podpisuja za to maja kosmiczne i drogie pomysly,
niekompetencja, nepotyzm itd. Na gorze tego cyrku stoi dawny aparatczyk,
ktory manifestuje swoja pogarde dla kraju zalany odwiedzajac miejsce kazni
polskich elit, albo szydzi z wiary swoich przyszlych wyborcow, troche nizej
inny slugus, nie gardzil rublami, dzis nie gardzi euro, niedlugo pewnie czas
na lysego namiestnika guberni, twarda szkola nkwd na trudny poczatek
integracji jakby sie co niektorym rozjasnilo. Zapomnij o nowym systemie,
przeciez nie masz kraju, gdzie moglbys go zrealizowac, zreszta to utopia z
blednym poczatkowym zalozeniem demokracji. Wyobraz sobie dobrze prosperujaca
korporacje, ktora wprowadza zasady demokratyczne do systemu swojego
dzialania. O wyborze prezesa i rady nadzorczej decyduja wszyscy, wiec i
sprzataczki, goncy, kierowcy itd. Ludzie, ktorzy dobrze robia swoje, ale nie
maja pojecia o dzialaniu firmy, bez wyksztalcenia, kieruja sie emocjami,
doly sa najliczniejsze wiec wybor jest oczywisty, przyszlosc firmy tez. Moja
rada, zadnych referendum, w ogole zadnych utopii.
A sens zycia? Wystarczy sie nie usmiechac jak pluja w twarz i miec troche
godnosci, bo jesli ktos moze nadac sens waszemu zyciu to wy sami. Bezsensu
jest to, ze ktos zarabia kilka tysiecy marek pare klometrow od was, ma
normalna prace, normalne szpitale, szkoly i wakacje na karaibach, a wy
jakbyscie niezauwazali tej drobnej roznicy. Jakby 40 mln polakow nagle padlo
to gospodatrka niemiecka by upadla, mozna sprawdzic. Wiec to jest sens,
zyjecie po to zeby zapewnic w miare komfortowa egzystencje niemcom, nie jest
to moze zbyt budujace, ale jak nie ma lepszych odpowiedzi to prawda na
zasadzie brzytwy Ockhama. Teraz wasze zycie ma sens ich nie, moze sie chca
zamienic?
Pozdrawiam

al - 20 Lut 2004, 15:40

SourcuS spytał:

Chcialem zapytac Was grupowicze, co sadzicie na temat sensu zycia. WYdaje mi
sie,ze jest to dosc filozoficzny temat, gdyz nie ma na nie jednoznacznej
odpowiedzi. Jest nia milosc, przyjemosci, pokorne przyjmowanie cierpienia?
Jesli to ostatnie to w zasadzie dlaczego nie wieszac sie od razu?


Pytanie się powtarza, to i ja się powtórzę:

Sensem życia jest bezsens śmierci.
Sensem śmierci jest bezsens życia.

I to nabyłoby tyle.

al

--------------------------------------------------------------

You are free when your wiener is free.

Świadomość 2 dobry dowód na istnienie życia po śmierci (przetrwanie Twojej świadomości)
'Funkcja rozkojarzona' a scislosc i sens matematyki
prawo do zycia - absolutny skandal? pytanie do filozofów
Chrześcijaństwo religią? systemem filozoficznym? stylem życia?
Czy bylby sens istnienia Boga gdyby Bog istnial ?
Przełom w inwigilacji, nanoboty, sens istnienia ludzkości
UE
  • e51 era mms otrzymaB3eB6 wiadomoB6E6 mms wejdBC do
  • alfadiag vag
  • cfg dowloand
  • 2Fgry konie
  • propozycja pod forum muzyka
  • chlopaki z th
  • ma ktos termogramy grzania z podlogowki i z
  • urzad celny lodz
  • mobile phone tools drivers
  • Przegląd wiadomości z for internetowych / Strona Główna