Jerzy Turynski - 12 Cze 2000, 03:00
[dla B. Szenkaryka - zgodnie z Twoją propozycją podrzucam
(przyznaję złośliwie) ten post fizykom... i mogę się założyć,
iż jesteś w błędzie sądząc, że panowie fizycy cokolwiek popraw-
nie (z)rozumieją. Powtórzę - od paru lat b. ostro, acz do niedawna
głównie intuicyjnie/czysto_abstrakcyjnie 'widzę'/rozumiem zasadę
działania mózgu/umysłu, i to co piszę jest precyzyjnie kontrolo-
wane owym modelem. Również moje rozumienie Einsteina itd. itp.
W tych miejscach, gdzie Ty myślisz całkowicie samodzielnie, my-
ślisz prawidłowo i ... widzę, jak właśnie rozumienie takich miejsc
odbija się od fizyków jak piłka pinpongowa od wylotu pracującej
dmuchawy... Prawa rządzące psychiką są równie 'nieprzekonywalne'
jak prawa grawitacji... Zgodnie z Einsteinem, jeśli ktoś nie potra-
fi poprawnie myśleć wobec 'codziennych' spraw, to poprawnie nie
rozumie również fizyki. I to jest _tak_samo_ niepodważalne, jak
dwaplusdwajestcztery...]
------------------------------------------------------------------
Niech Cię gorąco uściskam Apsychopatolku ! ("A" dodałem celowo!)
(fizycznie przez kabelek ciężko, ale wyobraźni Tobie wystarczy...)
BOSKA MUZYKA, nie post !!!!!
^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^
Bardziej obrazując swoje przeczucia...
Otóż TO, NALEŻY PRZEDE WSZYSTKIM mówić o UCZUCIACH/EMOCJACH - takimi
jakimi są. BO TO JEST WŁAŚCIWA WYOBRAŹNIA, SEDNO ROZUMU, ROZUM 'sam
w sobie', a nie pusty konkret, który nie mówi niczego...
Jeśli chodzi o muzykę... ( Bob Marley the best.... ale do rzeczy ;) )
Zastanawia mnie to jak łatwo człowiek odbiera - tworzy, rzeczy w
Bo tylko w tych stanach człowiek NAPRAWDĘ TWORZY i ROZUMIE (w dowolnej
dziedzinie ludzkiego myślenia); myśląc czystym konkretem człowiek staje
się durnym, konkretnym automatem, niczym nie różniącym się od komputera!
Kropka.
(I nie pomylić mi tu - to nie do Ciebie, Friend - abstraktu ze znaczkami,
których Was 'uczą' na lekcjach matematyki !)
To między innymi skłoniło mnie do przemyśleń o emocjonalnym filtrze.
W takim stanie człowiek zupełnie go odrzuca, ogarnia go takie zupełne
^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^
poczucie wolności, odrzucenie bólu... Zupełne dostrojenie - harmonia z
^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^
rzeczywistością (tak jak podczas świadomego snu, stanu biernego medy-
^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^
tacji itp).
^^^^^^^^^^^^^
Może dodaj sobie do 'pseuda' na początku literkę 'a'. :-)))
Jeżeli ktoś tu jest patologicznym psycholem, to cała reszta, a nie TY...
Z przyjemnością spaceruje się wówczas po różnych tworach muzycznych...
Muzyka atakuje z wszystkich stron, to coś wspaniałego ;)
:-)))))
A do czego w takim stanie dążę? Do niczego, idę w kierunku tego co mnie
aktualnie zachwyca... a wszystko jest równie wspaniałe... nie ma filtru,
który kieruje i nadaje cele... Prowadząc niewolniczo za uzależnionym przez
niego szczęściem. Jednym celem jest istnienie. To jest prawdziwa wolność!
Podkreślam jak powyżej (w domyśle) :) Dodałbym tylko przed słówkiem 'szczę-
ściem' przedrostek "PSEUDO" (albo "złudą, a nie...")
Ale nie widać wszystkiego... tak jakby zasłonięte były rzeczy do których
nie ma się klucza.
Oczywiście... oczywiście... "dlatego życie jest jak jazda na rowerze,
jak się zatrzymasz [z jednym kluczem albo bez], to leżysz..." (powiedzonko AE)
Klucza, który znajduje sie zawsze w szczegółach. To może być dla jednych nic
nie znaczący element w świecie, a dla innych odniesienie do wyższego poziomu
w piramidzie poznania.
Ja już nie tylko intuicyjnie, ale i czysto logicznie wiem, na czym to wszystko
polega. Czyli jak szukać kolejnych kluczy...
Dotychczas twórcy (hmmm... wszyscy) (z tych, którzy nieświadomie/przypadkiem)
znalazłszy któreś z wejść, wchodzili w nie i ... (s)tworzyli cały wartościowy
dorobek ludzkości. To prawie niemożliwe - stanąć przed takimi DRZWIAMI ... i
nie wejść. Ale gdy zauważyłem, że tak naprawdę to wszelką twórczość POJMUJE
poprawnie jedynie znikoma grupa TWÓRCÓW, a reszta ... b. nieświadomie odbiera
zaledwie cień piękna ... to najciekawsze/najbardziej frapujące i najbardziej
FUNDAMENTALNE dla mnie stało się pytanie o zasadę/istotę "szukania klucza"
i "otwierania drzwi". Geniusze, albo 'z natury' znajdowali się od razu 'po
tamtej stronie' i w sposób dla nich oczywisty (np. jak Mozart) bez większego
wysiłku "widzieli utwór", albo po to, by ktokolwiek ich słuchał musieli gnać
poza 'drzwi' do przodu, by najpierw zadziwić się i ludzi jakąś konkretną umie-
jętnością (i zarobić na życie). Ale czym bardziej oddalali się od 'drzwi', tym
bardziej tracili wrażliwość/odczuwanie _samego_momentu_ przechodzenia z 'jed-
nego' do 'drugiego świata', a tym samym szansę na zrozumienie tego momentu.
Dlatego ... jak dotąd obszar 'przed samymi drzwiami' jest kompletnie 'dziewi-
czy' - a to z powodu, że ci co tkwią w konkretnych szczegółach ('psycholagia')
z natury rzeczy nie dysponują 'wewnętrzną harmonią' myślenia abstrakcyjnego
i dlatego też nie mogą właściwego modelu prawidłowo, tj. abstrakcyjnie 'zoba-
czyć', a z drugiej strony - artystom, filozofom i mistykom ... fizyka jawi
się jako nauka mechaniczna, w ogóle pozbawiona 'mistycznego' widzenia i ... nie
widzą potrzeby popatrzeć ... od tej strony. (Oczywista bzdura - zrozumiałbyś
to natychmiast, gdybyś wczytał się Einsteina ignorując CAŁKOWICIE z JEGO POLE-
CENIA/wskazówki(!!!) szkolny 'mechanicyzm').
I w ten sposób właściwy klucz do tajemnicy dalej leży sobie spokojnie ... cał-
kowicie dla wszystkich niewidoczny (hmm... dla wszystkich, ale ... już z przy-
najmniej jednym wyjątkiem...).
Jednak w pełni świadomie odbiera się rzeczywistość troszkę inaczej...
Zupełnie inaczej... Ale słówkami "pełni świadomie" nazywasz tu zwykłe, kon-
kretne, 'normalne' postrzeganie Rzeczywistości, które ... ma wszystko wspól-
Zastanawia mnie ten efekt pękania filtru. (może wiesz o czym mówię). Wówczas
targają człowiekiem zabójcze instynkty... jakby konwulsje... a raczej tym
filtrem... zwierzakiem we mnie... człowiekiem sterują jakby dwie siły i ta
jedna zaczyna się bronić przed wygnaniem... Ale ten filtr składa się
z wielu członków, można jedne wyrzucić, a inne zostaną i mogą być nadal
równie silne i groźne.
Oczywiście, że wiem. To 'wgląd', 'eureka', 'olśnienie', pojawienie się zrozu-
mienia, punkt 'krytyczny'/'przełamania' w obsesji itd. itp.
Jeśli myślisz abstrakcyjnie/polowo, to logiczne wnioski z jednej strony
(u uczonych), lub z drugiej - tylko czysto abstrakcyjna wizja dzieła
'u artystów' (z ew. logiczną wizją zasad/metod przerzucenia/przepisania
jej 'na zewnątrz') pojawia się po etapie niezbędnych myślowych przygoto-
wań ... jako jedna kompletna, całościowa wizja, wszystko 'działające' na
raz w umyśle - choć można ją wewnętrznie 'oglądać' fragmentami.
Acha, co to jest abstrakcja vs. konkret? Najprostszym modelem jest
obrazek 'kwadratowego Lincolna' - widziałeś? (Jak nie, to Ci przyślę
lub poproś JanuszaH.) - Siatka różnoszarych kwadratów widziana z bli-
ska to model konkretu. Widziana z daleka ujawnia ukrytą abstrakcyjną(!)
treść - twarz Lincolna. Dokładnie taki sam efekt - tylko wobec całego
postrzeganego świata lub jego rozpatrywanego fragmentu - dotyczy przej-
ścia w stan obsesji. Już kiedyś bardzo wyraźnie pisałem i teraz powtórzę,
że abstrakt to pochodna konkretu, czyli to, co w konkrecie/'widoku_rzeczy'
'zmienia się w czasie'.
W przypadku 'kwadratowego Lincolna' w czasie nie zmienia się obrazek,
ale to, co z obrazka dociera do Twoich oczu stale 'przestawianych' mi-
kroruchami gałek ocznych. Dlatego przy pewnej odległości patrzenia - do-
ciera 'w czasie' zmiana/różnica szarości sąsiednich kwadratów, reszta
szczegółów jest eliminowana, bo nie stanowi 'harmoniczej' treści, a
tworzy 'szum tła'.
Oczywiście postrzeganie przez mistyków 'tamtego świata' to abstrakcyjne
postrzeganie Rzeczywistości. Z tym, że z oczywistych (dla mnie) powodów
nie są w stanie sobie uświadomić, iż postrzegają nie jakieś 'zaświaty',
a zwyczajną (zapamiętaną) Rzeczywistość, tyle że odfiltrowaną/pozbawio-
ną konkretu. Można przetworzyć tak zwykły film (ale nie pojedyncze zdję-
cie, 'Lincoln' to tylko schematyczny 'model'/analogia), by zobaczyć,
jak różne są to 'ruchome obrazy'. Ale to nie wszystko, bowiem dochodzi
(dodatkowo komplikuje zrozumienie) efekt 'utożsamiania się' z 'zewnętrz-
nym' elementem... A o tym troszkę poniżej...
I jeszcze co mnie intryguje, to co nazywam uzależnieniem od świata,
ściągającym wciąż w dolne partie tej nieskończonej piramidy... (może
niewłaściwie na to patrzę)... to tylko intuicja...
To właśnie filtr emocjonalny, instynkt 'wilczka'. Jego podstawową cechą
jest to, by 'wilczek' postrzegał daną rzecz 'na zewnątrz' siebie. To bar-
dzo silna część instynktu. Gdy prawdziwy wilk widzi dowolną 'rzecz', np.
zająca, to zająca w rzeczywistości 'nie postrzega' na zewnątrz, ale po-
strzega jego odwzorowanie we własnym mózgu (widzi zająca "w swojej opi-
nii"="smaczne", 'mniam, mniam' gdy jest głodny). Czyli - treść 'odwzoro-
wania' jest instynktownie/podświadomie _uzupełniana_ 'przydatnością' tej
rzeczy dla jego ego/'ja'/potrzeb organizmu. Dlatego sumarycznie nie widzi
'zająca' 'samego w sobie', ale _wyłącznie_ przydatność 'zająca' dla niego.
To jest kolosalna różnica znaczenia 'treści' pojęcia. Dlatego dla popraw-
nego postrzegania
...
więcej »