Wiem ze moze to nie najlepsze miejsce do tego typu rzeczy ale zbieram
informacje do pracy mgr tytul: "E-tourism metoda utrzymania sie
przedsiebiorstw turystycznych na rynku Unii Europejskiej"
Zwracam sie z uprzejma prosba o odpowiedz na zadane ponizej pytanie:
"Jakich rad udzieliliby Państwo przedsiębiorcom odnośnie turystycznego rynku
Unii Europejskiej?"
Wyjasniam juz o co mi chodzi. Mianowicie o rynek e-turystyczny.
Ale tutaj bardziej szukam elementow sukcesu. Nie chodzi mi o szukanie niszy
czy stworzenie strony www.
Bardzo prosze o poswiecenie paru minut temu pytaniu. Zebrane w ten sposob
informacje pomoga mi w pisaniu pracy magisterskiej.
Dziekuje
Odpowiedzi prosze na priv, na lamach grupy tez chetnie zaobserwuje
propozycje
JZ-III-W
na czym to polega? to jest cos takiego jak podroze "placem po mapie" tylko
na komputerze?
e-turystyka to jest inaczej takie wykorzystanie zasobow jakie daje internet
w turystyce np promocja przeplyw srodkow pienieznych by ulatwic zycie i
kontakt z klientem (sposob komunikacji z klientem by wlasnie nie musial
latac po 50 biurach czy hotelach by nie musial trwonic majatku dzwoniac do
hotelu i rezerwowac pokoj, bilet, wycieczke w ciagu 30 minut tylko by w
trakcie 15 minut mial przejrzane mozliwe oferty i np mog od razu
zarezerwowac i nawet zaplacic za usluge) ==| tak na chlopski rozum:-)
ok dzieki...
a wracajac do pierwotnego posta, to do kogo kierujesz ta ankiete? do
ekspertow, przedsiebiorcow z branzy, czy do kazdego? bo jak do kazdego to
troche dziwna ta twoja metoda badawcza...
jesli chodzi o teorie w twojej pracy mgr to ja zastanowilbym sie na
1. rola, a konkretnie obnizka, kosztow transakcyjnych
i
2. wzrostem konkurencyjnosci w sektorze poprzez lepiej dostepna informacje,
co przeklada sie na wzrost dobrobytu
Pozdrawiam,
Z-III-W
pozdrawiam
Na (opadającej już całe szczęście) fali zachwytu e-cośtamami powstaje wg
mnie błędne przekonanie, że Internet jest lekiem na wszelkie problemy i
cudownym sposobem na podniesienie konkurencyjności. W krajach rozwiniętych
może prędzej, ale w PL? Przeanalizuj sobie dostępność usług
telekomunikacyjnych i ich koszty, liczbę gospodarstw domowych wyposażonych
w komputery i dostęp do Internetu, skłonność ludzi do realizowania
transakcji drogą elektroniczną (a ta wygląda słabiutko, oj słabiutko).
Idąc dalej tym tropem można się zastanowić nad poziomem wiedzy i umiejętności
firm i ich klientów - z nowoczesnych narzędzi trzeba umieć korzystać.
Inną historią jest otoczenie prawne e-działalności w PL. Chcesz zawierać
umowy i realizować transakcje on-line? Głowę daję, że 99% firm nie jest do
tego przygotowanych. Choćby z tego względu, że nie posiadają podpisu
elektronicznego.
Szersza refleksja. Ostatnio jestem podła i dręczę ludzi. Jest kilka
instytucji finansowych, które świadczą swoje usługi przez Internet, choć
często wiąże się to dla mnie jako dla klienta z drukowaniem, podpisywaniem
i wysyłaniem pocztą dokumentów. Postanowiłam rzeczone dokumenty wysyłać
e-mailem jako pliki sygnowane kwalifikowanym certyfikatem podpisu
elektronicznego (na co zezwala mi prawo polskie). Choć z punktu widzenia
skutków prawnych taki podpis jest równoważny z odręcznym, nie załatwiłam
w ten sposób jeszcze ani jednej sprawy.
amf. (ale się rozpisałam...)
na czym to polega? to jest cos takiego jak podroze "placem po mapie"
tylko na komputerze?
Pozdrawiam