determinanty dochodu narodowego Keyns vs. neoklasycy

Patrzysz na wersję archiwalną tematu "determinanty dochodu narodowego Keyns vs. neoklasycy" z forum pl.sci.ekonomiczne

ownerek - 18 Sty 2004, 16:49

Witam

Zarowno neoklasycy jak i keynsisci zajmowali determinatami dochodu
narodowego. Jednak ich zalozenia i wnioski sa odmienne.

Keynsiscie zakladaja malo elastyczne ceny, a nawet "ceny" sztywne. Implikuje
to twierdzenie ze producenci sa przy danym poziomie cen wytworzyc i
dostarczyc na rynek wiecej towarow. Jezeli dochod narodowy rosnie, to krzywa
popytu rownoczesnie przesuwa sie w lewo i producenci realizuja podaz poprzez
zwiekszenie produkcji.
Przeczy temu jednak teoria wyboru konsumenta a w szczegolnosci krancowa
stopa substytucji. Kazda nastepna jednosta dobra przynosi konsumentowi
mniejsza satysfakcje i jest (w uproszczeniu) sklonny placic za nia mniej.

O ile w ujeciu makroekonomicznym przy zwiekszeniu dochodu narodowego
zwieszky sie agregatowy popyt to jednak wniosek dla przedsiebiorcy ze aby
zrealizowac zwiekszony agregatowy popyt wystarczy zwiekszac produkcje
zakonczylby sie raczej fatalnie. Konsumenci wybraliby tansze substytuty.

I to jest wlasnie jeden z argumentow (moim zdaniem jeden z celniejszych)
neklasykow w stosunku do keynsistow.
O ile globalnie wartosci i wyliczenia zgadzaja sie, to nie calkowicie
pomijaja mikroekonomiczne zaleznosci.

Neoklasycy zakladaja gietkosc cen oraz dzialanie mechanizmow rynkowych.
Wg.neoklasykow zmiany agregatowego poytu na towary nie pociaga  za soba
zmiany faktycznej produkcji co najwyzej zmiany poziomu cen.
Implikuje to twierdzenie ze przedsiebiorcy zeby zrealizowac swoja zwiekszona
podaz, musza dazyc do obnizenia cen. To zas powoduje ze na runku istnieje
konkurencja, a konkurencja jest chyba silnikiem napedowym gospodarki.

Pozdrawiam

Pawel Baranowski - 18 Sty 2004, 17:07


O ile w ujeciu makroekonomicznym przy zwiekszeniu dochodu narodowego
zwieszky sie agregatowy popyt to jednak wniosek dla przedsiebiorcy
ze aby zrealizowac zwiekszony agregatowy popyt wystarczy zwiekszac
produkcje zakonczylby sie raczej fatalnie. Konsumenci wybraliby
tansze substytuty.

I to jest wlasnie jeden z argumentow (moim zdaniem jeden z
celniejszych) neklasykow w stosunku do keynsistow.
O ile globalnie wartosci i wyliczenia zgadzaja sie, to nie
calkowicie pomijaja mikroekonomiczne zaleznosci.


wiesz, Ownerku, z mikro- i makro- to nie jest do końca tak, że z
zależności mikroekonmicznych wynikają zależności makro-
makroekonomia operuje agregatami, a agregaty te podlegają nieco innym
prawom niż w wypadku pojedyńczych podmiotów. w mikroekonomii prawa te są
(zwykle) deterministyczne, podczas gdy w makro- raczej stochastyczne
zresztą stąd wynika dość silne rozróżnienie mikro- i makroekonomii
owszem - istnieją teorie makroekonomiczne wywodzące się wprost z
mikroekonomii, ale to raczej wyjątek niż reguła. np. takim zagadnieniem
jest problem inflacja-wzrost, którym się zajmuję obecnie. ale i tutaj
brak dokładnej teorii, wszystko co ekonomiści potrafią powiedzieć to są
"historyjki" o podstawach mikroekonomicznych ... może właśnie dlatego,
że cieżko jest przenieść (z dobrym skutkiem) mikroekonomię na sferę
makro? aczkolwiek nie zastanawiałem się nad tym głębiej (jeszcze!).

Pozdrawiam

ownerek - 18 Sty 2004, 17:57

No chyba nie twierdzisz ze Mikro nie ma nic wspolnego z Makro....

ownerek



| O ile w ujeciu makroekonomicznym przy zwiekszeniu dochodu narodowego
| zwieszky sie agregatowy popyt to jednak wniosek dla przedsiebiorcy
| ze aby zrealizowac zwiekszony agregatowy popyt wystarczy zwiekszac
| produkcje zakonczylby sie raczej fatalnie. Konsumenci wybraliby
| tansze substytuty.

| I to jest wlasnie jeden z argumentow (moim zdaniem jeden z
| celniejszych) neklasykow w stosunku do keynsistow.
| O ile globalnie wartosci i wyliczenia zgadzaja sie, to nie
| calkowicie pomijaja mikroekonomiczne zaleznosci.

wiesz, Ownerku, z mikro- i makro- to nie jest do końca tak, że z
zależności mikroekonmicznych wynikają zależności makro-
makroekonomia operuje agregatami, a agregaty te podlegają nieco innym
prawom niż w wypadku pojedyńczych podmiotów. w mikroekonomii prawa te są
(zwykle) deterministyczne, podczas gdy w makro- raczej stochastyczne
zresztą stąd wynika dość silne rozróżnienie mikro- i makroekonomii
owszem - istnieją teorie makroekonomiczne wywodzące się wprost z
mikroekonomii, ale to raczej wyjątek niż reguła. np. takim zagadnieniem
jest problem inflacja-wzrost, którym się zajmuję obecnie. ale i tutaj
brak dokładnej teorii, wszystko co ekonomiści potrafią powiedzieć to są
"historyjki" o podstawach mikroekonomicznych ... może właśnie dlatego,
że cieżko jest przenieść (z dobrym skutkiem) mikroekonomię na sferę
makro? aczkolwiek nie zastanawiałem się nad tym głębiej (jeszcze!).

Pozdrawiam

--
Adres antyspamowy - przed odpowiedzia skasuj slowo "WYTNIJTO"

Litosc jest jednak uczuciem zbednym tam, gdzie przemawia Historia.
(Cz.Milosz, "Zniewolony umysl")

www.ekonomia.ho.pl


Pawel Baranowski - 19 Sty 2004, 05:04


No chyba nie twierdzisz ze Mikro nie ma nic wspolnego z Makro....



ale zależności są nieco inne. ma wiele wspólnego, ale ciężko jest
przenieść wprost mikro- na makro-. jeżeli zrobisz tak: weźmiesz
pojedyńczego przeciętnego konsumenta i zobaczysz jak reaguje na bodziec
x i w skali makro pomnożysz to razy ilośc konsumentów to raczej nie
zawsze dojdziesz do właściwych wniosków (co nie znaczy, że nigdy).

Pozdrawiam

ps. miej litość nad modemowcami (tnij sygnaturki i niepotrzebne cytaty)
i nade mną (odpowiadaj pod postem)

Gaston - 19 Sty 2004, 17:21

Witam

Zarowno neoklasycy jak i keynsisci zajmowali determinatami dochodu
narodowego. Jednak ich zalozenia i wnioski sa odmienne.

Keynsiscie zakladaja malo elastyczne ceny, a nawet "ceny" sztywne.
Implikuje
to twierdzenie ze producenci sa przy danym poziomie cen wytworzyc i
dostarczyc na rynek wiecej towarow. Jezeli dochod narodowy rosnie, to
krzywa
popytu rownoczesnie przesuwa sie w lewo i producenci realizuja podaz
poprzez
zwiekszenie produkcji.
Przeczy temu jednak teoria wyboru konsumenta a w szczegolnosci krancowa
stopa substytucji. Kazda nastepna jednosta dobra przynosi konsumentowi
mniejsza satysfakcje i jest (w uproszczeniu) sklonny placic za nia mniej.

O ile w ujeciu makroekonomicznym przy zwiekszeniu dochodu narodowego
zwieszky sie agregatowy popyt to jednak wniosek dla przedsiebiorcy ze aby
zrealizowac zwiekszony agregatowy popyt wystarczy zwiekszac produkcje
zakonczylby sie raczej fatalnie. Konsumenci wybraliby tansze substytuty.

I to jest wlasnie jeden z argumentow (moim zdaniem jeden z celniejszych)
neklasykow w stosunku do keynsistow.
O ile globalnie wartosci i wyliczenia zgadzaja sie, to nie calkowicie
pomijaja mikroekonomiczne zaleznosci.

Neoklasycy zakladaja gietkosc cen oraz dzialanie mechanizmow rynkowych.
Wg.neoklasykow zmiany agregatowego poytu na towary nie pociaga  za soba
zmiany faktycznej produkcji co najwyzej zmiany poziomu cen.
Implikuje to twierdzenie ze przedsiebiorcy zeby zrealizowac swoja
zwiekszona
podaz, musza dazyc do obnizenia cen. To zas powoduje ze na runku istnieje
konkurencja, a konkurencja jest chyba silnikiem napedowym gospodarki.


Nie wiem dlaczego uważasz że właśnie tym różnią sie Keynesiści od
neoliberałów.
Kejnesiści uważali że rząd może i powinien regulować rynkiem a jego
najważniejszym
elementem jest polityka przeciw cyklowa zakładająca że w przypadku spadku
popytu
na rynku rząd powinien odpowiedzieć większym deficytem budżetowym aby ten
popyt
wyrównać. Po drogie kejnes uważam że należy podnosić popyt na rynku przez
progresję podatkową co miało dać transfery z dochodów osób wysoko
uposażonych
do nisko. Ponieważ osoby nisko zarabiających wydają cały swój dochód na ogół
a osoby
bogate mogą oszczędzać Kejnes uważam to za złe z punktu widzenia globalnego
popytu
na rynku. Tym samym legitymizował eurocosjalistów i ich polityką
gospodarcza.
Poza tym Keynes postulował uwolnienie walut od złota.
Oczywiście Keynes nie miał racji bo nie wiedział co to jest inflacja bowiem
w dobie
złota nie istniała inflacja. Zapączokowany przez Keynesa zakręt z lewo
okazał się
zakrętem do tyłu. Neoliberałowie to zwolennicy zalki z inflacją oraz pogląd
że rząd
nie posiada wystarczających informacji aby przewidzieć kiedy kończy się cykl
i kiedy
rząd powinien ingerować. W istocie nigdy nie powinen tego robić może poza
sytuacjami
paniki.

Pozdrawiam


Mariusz - 20 Sty 2004, 05:11

No chyba nie twierdzisz ze Mikro nie ma nic wspolnego z Makro....

ownerek


Bardzo ciekawa kwestia. Według mnie jest tak, że jest oczywiste, że agregaty
są wypadkową działań w skali mikro.
Nie jest to jednak zgodne z teorią wyboru konsumenta dlatego....iż teoria ta
nie jest w stanie zbyt wiele wyjaśnić.
Zachowania człowieka, w tym ekonomiczne, są przewidywalne w bardzo małym
stopniu. Zależą one od czynników psychologicznych (od skłonności ludzkich),
socjologicznych, też oczywiście ekonomiczneych, od przypadku, od wszelkiego
typu zdarzeń, od miejsca, czasu itp.

Pozdrawiam.
Mariusz

obligacje vs fundusz obligacji
Obni¿ka CIT przynios³a wy¿sze o 50% od prognoz fiskusa dochody bud¿etowe
kto napisze prace dyplomową na temat podatku dochodowego, mam juz czesc materialow
Konfesjonal vs Kondom czyli Instrukcja Obslugi Spowiedzi (Powaznie!)
Udział dochodów budżetu państwa do PKB - maleje
Hipoteza Churcha-Turinga vs. A.L i "ciasnota umyslowa"
Dochody własne samorządu terytorialnego
  • profesjonalne programowanie czesc 1
  • sniezka;karpacz
  • blogi gry ubieranki
  • software motorola phone tools
  • odkrecanie noza kosiarki
  • Giełda ogrodnicza Warszawa i okolice
  • okupacja niemiecka w wielkopolsce
  • Unesco Lista zabytków
  • tdu save
  • Przegląd wiadomości z for internetowych / Strona Główna